Promocja - 10% na wszystkie produkty marki VIV (akwaria i akcesoria) z kodem: viv








Lista działów » Aktualności i ciekawostki


Dawne czasy (akwarystyczne wspomnienia)



Aktualności i ciekawostki akwarystyczne oraz dyskusje nie pasujące do innych działów.



23 lut 2013, 16:57   (#21)  

Grzałki bez termostatu wciąż można kupić jak i super filtry;), to były sprzęty...
Załączniki
3005563952.jpg
(24.57 KiB) Pobrane 1341 razy
Pozdrawiam,
Przemek

Avatar użytkownika
Premislaus
Poznaje temat

Posty: 93
Dołączył: 29 maja 2010, 09:44

23 lut 2013, 17:01   (#22)  

Pierwszy kontakt 1979 5 litrowy słoik po ogórkach, piach z piaskownicy, jedna trawka i parka gupików. Po tygodniu potomstwo odłapane łyżką do mniejszego słoika. Zero światła, ogrzewania, napowietrzania po prostu kosmos. W końcu razem z wujkiem akwarystą namówiliśmy moją mamę na całe 20 l. Filtr szklany z pończochą w środku, żwirek z budowy, żarówkę obudowałem na początek w pudełko, ale szybko przyszła decyzja o obudowie ze sklejki. Całkowita wymiana wody raz w miesiącu... Co to były za czasy...
240 l roślinne

gibcio
Poznaje temat

Posty: 51
Dołączył: 18 lis 2011, 20:39
Miasto: lubeland

23 lut 2013, 17:07   (#23)  

!964-65 .to były czasy .Pierwsze"akwarium "-słoik 5l.!Potem ramowe ok 30 litrów .Strzeble ,karasie ,wszystko z własnego odłowu .Poczałkowo bez roślin ,potem jakieś moczarki ,rogatek ,ponikło .Na dnie piasek rzeczny ,oświetlenie zwykła 60 tka .Lichutkie .Pokarm zdobywałem sam "łowiąc " ochotki ,larwy komara w beczce pod rynna .....Gdzieś ok 70 tego roku poprzedniego wieku ojciec zakupił mi 80 litrowe ramowe akwarium ,jak na owe czasy ogromne .Zacząłem od welonek ,potem były brzani,gupiki ,molinezje ,miecze .
I szybko zacząłem się interesować roślinami wodnymi ,których w sklepach zoologicznych było na lekarstwo .skazany byłem na nasze krajowe .
Och, dużo by pisać .....Tak to z równym natężeniem trwa do dzisiaj .

Avatar użytkownika
mayaca
Zaawansowany użytkownik

Posty: 804
Dołączył: 09 maja 2008, 20:58
Miasto: Polska -wyłącznie

23 lut 2013, 17:48   (#24)  

Witam.
Moja przygoda z akwarystyką rozpoczęła się w 1975r i trwa do chwili obecnej. Nie będę się rozpisywał ,gdyż było by to powielanie doświadczeń opisanych przez poprzedników. Jedyne o co spytam to ,czy pamiętacie grzałkę solną? Osobiście kiedyś ją wykonałem w tamtych latach. Najtrudniejszą sprawą było wygięcie rurki szklanej w literę U . Temperaturę grzania trzeba było regulować gęstością roztworu solnego.
Dostępna roślinność w sklepach (Wrzeszcz ul.Jesionowa) to rogatek , moczarka,cryptokoryna i valisneria. To tyle.
Pozdrawiam. :)

trifat
Poznaje temat

Posty: 123
Dołączył: 29 gru 2009, 18:41
Miasto: Gdańsk

23 lut 2013, 20:55   (#25)  

Bez zbędnego rozpisywania się jak to było kiedyś i jak zaczęła się moja przygoda, powiem tak:

1. Z perspektywy czasu stwierdzam, że tamte czasy choć ubogie we wszystko co jest dostępne dziś na rynku akwarystycznym, miały w sobie więcej "ducha" i radości z osiągniętych rezultatów.

2. Akwaryści byli sobie nieporównywalnie bardziej życzliwi.

pozdrawiam

Avatar użytkownika
aquamateo
Z dużym doświadczeniem

Posty: 3094
Dołączył: 04 sty 2010, 23:54

Wspieram stronę kontem Premium

23 lut 2013, 21:11   (#26)  

Gięło się w miarę łatwo, o ile miało się technologię - mój ojciec przyniósł mi garść piasku formierskiego, którym wypełniałem rurkę i wtedy szło elegancko. Powielałem ten patent przy wykonywaniu rurek do filtrów. Dużo trudniej było utrzymać stałe stężenie solanki, czyli stałą temperaturę, ponieważ na korkowych zatyczkach sól się krystalizowała i układ się rozszczelniał.

3promile
Aktywny użytkownik

Posty: 640
Dołączył: 30 paź 2009, 11:57

24 lut 2013, 11:51   (#27)  

tomash26 napisał(a):
3promile napisał(a):Niech będzie - mniej więcej 1975, monstrualne 30l spawane z kątownika, kit miniowy i obowiązkowa srebrzanka, grzałka solna DIY, która zastąpiła żarówkę częściowo zanurzoną w wodzie. Pompa mimośrodowa DIY z nieśmiertelnego silnika od magnetofonu ZK147 i elementów maski przeciwgazowej, do niej zbiornik wyrównawczy z puszki po kawie Douwe Egberts z Peweksu, później brzęczyk z ręcznie nawiniętą cewką, a w nim zawory z gumki pieczołowicie wyciętej z prezerwatywy marki "Eros", filtr zewnętrzny żwirowy, szklane rurki wyginane nad kuchenką gazową, wężyki i regulatory kroplówkowe od zaprzyjaźnionej pielęgniarki, cotygodniowe wyjazdy nad staw po żywy pokarm, mieczyki, kiryski i żałobniczki. Wakacje - po powrocie z kolonii żałoba, ponieważ sąsiadka nakarmiła rybki suszoną dafnią raz a dobrze. Wyżebrany od właściciela sklepu anubias i prawdziwa perełka - Xenotoca eiseni, nazywana wtedy przeze mnie piękniczką, ponieważ nie miałem zielonego pojęcia, co to za ryba poza tym, że żyworódka. Łezka się w oku kręci ;)


To byly czasy....:)Zapomniales jeszcze dodac o specyficznym zapachu przy kazdej wizycie w zoologicznym...Przynajmniej tak bylo u mnie


Zgadzam sie całkowicie na temat zapachów w zoologicznym ciężko to wytłumaczyć ale pamiętam jak dziś ...

zabol001irlandia
Zainteresowany tematem

Posty: 223
Dołączył: 15 mar 2012, 00:43
Miasto: Athlone

25 lut 2013, 20:27   (#28)  

Moja przygoda z akwarystyką zaczęła się od zakupu grzałki :) takiej z piaskiem w środku bez termostatu .Na akwarium musiałem długo poczekać (było trudno przekonać rodziców) aż w końcu ojciec przywiózł fiatem 126P akwarium 60l :) podłoże żwir ,filtr gąbka ze szklanymi rurkami napędzany brzęczykiem ,oświetlenie żarówka z małym gwintem .Rybi różne gupik ,mieczyk,molinezja,skalar,brzanki ogólnie co było w zoologicznym .Najlepsze był czyszczenie ,rybki do miednicy roślinki też woda w kanał żwir płukanie ,pózniej wszystko do akwarium a i dodatek odkarzacza do wody i wszystko niebieskie :D i tak co 2-3 miesiące to były czasy .
Wszystkie wyżej opisane zdarzenia miały miejsce na przełomie lat 80/90 ,pamiętam bo L.Wałęsa startował w wyborach a akwarium już stało kilka lat więc założone było przed 89 .Dodam tylko że wszystko opierało się na książce o akwarium którą zakupiłem w zoologu .

Robert 32
Poznaje temat

Posty: 51
Dołączył: 21 paź 2010, 18:22
Miasto: Polska

17 mar 2013, 01:21   (#29)  

Robert 32 napisał(a):Moja przygoda z akwarystyką zaczęła się od zakupu grzałki :) takiej z piaskiem w środku bez termostatu .Na akwarium musiałem długo poczekać (było trudno przekonać rodziców) aż w końcu ojciec przywiózł fiatem 126P akwarium 60l :) podłoże żwir ,filtr gąbka ze szklanymi rurkami napędzany brzęczykiem ,oświetlenie żarówka z małym gwintem .Rybi różne gupik ,mieczyk,molinezja,skalar,brzanki ogólnie co było w zoologicznym .Najlepsze był czyszczenie ,rybki do miednicy roślinki też woda w kanał żwir płukanie ,pózniej wszystko do akwarium a i dodatek odkarzacza do wody i wszystko niebieskie :D i tak co 2-3 miesiące to były czasy .
Wszystkie wyżej opisane zdarzenia miały miejsce na przełomie lat 80/90 ,pamiętam bo L.Wałęsa startował w wyborach a akwarium już stało kilka lat więc założone było przed 89 .Dodam tylko że wszystko opierało się na książce o akwarium którą zakupiłem w zoologu .

Heh to samo mialem...Tylko u mnie full restart byl co miesiac,....ale coz czasy sie zmienily...mam nadzieje ,ze nie na gorsze:)

tomash26
Początkujący

Posty: 22
Dołączył: 14 maja 2011, 15:36

17 mar 2013, 01:25   (#30)  

zabol001irlandia napisał(a):
tomash26 napisał(a):
3promile napisał(a):Niech będzie - mniej więcej 1975, monstrualne 30l spawane z kątownika, kit miniowy i obowiązkowa srebrzanka, grzałka solna DIY, która zastąpiła żarówkę częściowo zanurzoną w wodzie. Pompa mimośrodowa DIY z nieśmiertelnego silnika od magnetofonu ZK147 i elementów maski przeciwgazowej, do niej zbiornik wyrównawczy z puszki po kawie Douwe Egberts z Peweksu, później brzęczyk z ręcznie nawiniętą cewką, a w nim zawory z gumki pieczołowicie wyciętej z prezerwatywy marki "Eros", filtr zewnętrzny żwirowy, szklane rurki wyginane nad kuchenką gazową, wężyki i regulatory kroplówkowe od zaprzyjaźnionej pielęgniarki, cotygodniowe wyjazdy nad staw po żywy pokarm, mieczyki, kiryski i żałobniczki. Wakacje - po powrocie z kolonii żałoba, ponieważ sąsiadka nakarmiła rybki suszoną dafnią raz a dobrze. Wyżebrany od właściciela sklepu anubias i prawdziwa perełka - Xenotoca eiseni, nazywana wtedy przeze mnie piękniczką, ponieważ nie miałem zielonego pojęcia, co to za ryba poza tym, że żyworódka. Łezka się w oku kręci ;)

Wiesz....tego zapachu z jakiegokolwiek zoologa w tych czasach nie da sie skopiowac...A szkoda bo teskno mi...Ale widzisz dalo sie?Dalo i wszystko gralo....

To byly czasy....:)Zapomniales jeszcze dodac o specyficznym zapachu przy kazdej wizycie w zoologicznym...Przynajmniej tak bylo u mnie


Zgadzam sie całkowicie na temat zapachów w zoologicznym ciężko to wytłumaczyć ale pamiętam jak dziś ...

tomash26
Początkujący

Posty: 22
Dołączył: 14 maja 2011, 15:36

17 mar 2013, 01:34   (#31)  

w zasadzie (ja od polowy lat 80-tych zacząłem przygodę z akwarium) to jak poprzednicy juz napisali;
co do zapachu, mnie sie wydaje, że to suszona dafnia :)
a i pamietacie noszenie w sloiku za pazuchą rybek ?
i przenoszenie drogą usta-usta :)

Avatar użytkownika
piglet
Poznaje temat

Posty: 57
Dołączył: 02 mar 2013, 19:51
Miasto: łódzkie

Wątek bardzo stary, ale uważam, że wypada go odświeżyć co 10 lat kolejnym pokoleniom ;)

Przygodę z akwarystyką rozpocząłem w wieku siedmiu lat. Pierwsze akwarium (25L) założył dla mnie dziadek. Było napędzane brzęczkiem produkcji ZSRR (epicko głośny, ale satysfakcja z posiadania akwarium kazała mi być dumnym, ze mogę spać w takim hałasie). Zbiornik oświetlany był światłem słonecznym a mieszkańców niestety nie pamiętam. Dziadek miał kilka akwariów. Nie było większego, niż 60L (to już na koniec). W 35L (pamiętam jak dziś) trzymał gurami dwuplamiste, gupiki i parę mieczyków (były wielkości mojej małej dłoni). Ryby trzymał od narybku aż do ich śmierci (do tej pory nie widziałem tak dużych mieczyków). Glona nigdy tam nie było. Akwaria zawsze na jałowym podłożu o dużej granulacji. Zawsze oświetlał je zwykłymi zarówkami. Rośliny? Standard u niego - anubiasy i moczarki.

W wieku dziesięciu (?) lat miałem już trzy zbiorniki (25L, 30L i 64L). Jakiś czas później (2 lata?), zbudowaliśmy z tatą quasi - regał, na którym (jako korona) stanął zbiornik 200L produkcji Aquaela (8mm+wzmocnienia). Był to moment, w którym akwarystyka odcisnęła piętno na mojej psychice ;) Przez moje ręce (m.in. za sprawą ichtiologa prowadzącego hurtownię w Będzinie - aktualnie ponoć organizuje wyprawy wędkarskie w Norewgii) przeszło mnóstwo gatunków ryb nieopisywanych w posiadanych przeze mnie książkach- w tym channy :) Fajnie było obserwować nieznane mi gatunki i prowadzić dzinniki zachowań. Mój zbiornik napędzał przez następne 9 lat Filtr Aquaela ( Fat?) Podłoże o dużej granulacji (jałowe) i kryptokoryny oraz anubiasy. Po powierzchni zawsze pływała wgłębka. Podmiany wody nie były realizowane. Nigdy. Nigdy też nie padały mi ryby. Krypty za to rosły jak szalone pod światłem żarówek.

To był właśnie pokrótce ten spontaniczny i nieodpowiedzialny rozdział mojej akwarystyki. Dziś podchodzę do tego pięknego hobby "nieco" inaczej, niemniej zawsze wspominam dawne czasy z dużym sentymentem. Warto dodać, że po latach, kiedy otrzymałem stypendium, kupiłem sobie do tego 200L oryginalną szafkę Aquaela i pokrywę z oświetleniem :D

Jak u Was?

Były grzałeczki piaskowe??? Nigdy się nie psuły (nigdy, czyli 7 lat używania jak pamiętam - nie wiem co było z nimi dalej) - dzisiaj po niespełna trzech latach siadł mi Eheim Thermocontrol E. Cena postępu zdaje się (Aquael Platinum mialem jeszcze krócej niż Eheima).

Avatar użytkownika
AquaMolitor
Znający temat

Posty: 1560
Dołączył: 25 lis 2019, 23:23

A to i ja opowiem swoją historię. Podejrzewam że tu na forum jestem dinozaurem ;)
Moja przygoda z akwarystyka zaczęła się na początku lat 80-tych, mój kolega sąsiad miał akwarium i kiedyś mi go pokazał - pamiętam do dziś to akwarium - typowe akwarium "towarzyskie" z tamtych czasów - pojemność 60 litrów i chyba ze 20 różnych gatunków ryb - sąsiad kupował chyba każdy gatunek jaki był w sprzedaży - zawsze "parkę". Na mnie wtedy to akwarium zrobiło ogromne wrażenie. A że sąsiad miał nadmiar gupików (wiadomo) to stwierdził że da mi kilka. W domu miałem jakieś stare akwarium po chomiku, takie ramowe, klejone kitem, o pojemności 10 litrów. Na dno poszedł dobrze wypłukany piach z budowy + kilka "trawek" czyli nurzaniec. Oświetlone żarówką, woda z kranu, i kilka małych gupików. Nie było ani filtra ani grzałki. Wodę podmieniałem wtedy co miesiąc w całości na świeżą kranówe. Dziś za takie coś można zostać zlinczowanym, a wtedy nikt nie wiedział co to dojrzewanie filtra, czy co to bakterie nitryfikacyjne. Co ciekawe z tego co pamiętam to wszystkie gupiki żyły długo, dorosły i dochowały się potomstwa. Później dorobiłem się akwarium 40 litrów, też ramowe, z filtrem działającym podobnie jak późniejsze kaskady, tylko był szklany i napędzany brzęczykiem. Oświetlony żarówką chyba 40 W - rośliny rosły jak głupie, głównie nurzańce i hygrophilie plus obowiązkowa wgłębka. Jako że nie było wtedy filtrów RO to każdy trzymał ryby na kranówie, a utrzymanie takich np. pielęgniczek czy proporczykowcó graniczyło z cudem. Ale ryby które lubią twardą wodę miały się dobrze i chyba były wtedy jakoś bardziej odporne niż obecnie? Teraz czytam że niektórzy mają problem żeby utrzymać gupiki przy życiu? Wydelikaciły się? Albo są w kiepskiej kondycji po podróży z Chin?
Dodam że później u mnie akwaria rosły i rosły. Miałem kolejno: 10, 40, 60, 160, 240, 480 litrów, i tu się zatrzymałem, później stwierdziłem że jednak to za dużo roboty i zaczęły maleć ;)
Teraz mam 240 i uważam że to dość optymalny rozmiar.
Największa różnica między dawnymi czasami a obecnymi to jednak dostęp do wiedzy. Za komuny miałem 3 książki akwarystyczne z czego jedna z naklejkami dla dzieci, a druga to wielki atlas ryb :)
A teraz wiedza dostępna jest za darmo dla każdego

Avatar użytkownika
Totik
Stały bywalec

Posty: 436
Dołączył: 09 sie 2004, 20:08
Miasto: Kryspinów

Nie jesteś taki samotny dinozaur
Pamiętam rok chyba 74 kiedy Polska grała mecz z RFN o mistrzostwo świata . Miałem słoik i w nim traszki zwyczajne i grzebieniaste . Już wtedy były pod ochroną ale sami rozumiecie dzieciakiem byłem .
Ojciec miał znajomego szklarza to pierwsze akwarium zrobił l mi za darmo . Kątowniki pokryte olejnicą i kit taki różowy.
Miałem coś takiego jak w filmie "Żona Dla Australijczyka'"
Zawsze lubilem wyzwania i oczywiście różnie się to konczyło
Żałuję że nie robiłem żadnych notatek choć zawsze była to woda kranowa która i dzisiaj ma przeważnie dużo Ca które jest głównym blokerem mikro
Jedno wam powiem rośliny potrzebują śladowe ilości mikro i jako ślad to traktujcie
Makro musi działać bez tego mikro
to trucizna i pożywka dla glonów


Wysłane z mojego POT-LX1 przy użyciu Tapatalka

prot
Znający temat

Posty: 1918
Dołączył: 20 mar 2020, 21:49

No to szykuje nam się ranking dinozaurów?

Hultaj
Aktywny użytkownik

Posty: 739
Dołączył: 10 maja 2020, 18:02

Moje pierwsze akwarium to słoik weka - pawie oczko dały radę (na słoik z gumką u mnie mówiło się weka nie wek :) )
Następnie akwarium na ramie kitem klejone z traszkami, wtedy nie wiedziałem że są pod ochroną, internetu nie było a książkę o traszkach z info o ochronie zdobyłem dwa lata później. Wtedy wróciły do stawu.
Następnie to już zwykłe akwaria od 5l w górę. Woda kran, brzęczyki na gumkę - na noc off, nie szło przy tym spać. Filtr zewnętrzny sam sobie robiłem i sprawdzał się rewelacyjnie. Glonów nie miałem bo uchwyt zrobiłem z miedzi, która stykała się z wodą :D i jako jedyny z moich kolegów nie miałem też problemu ze ślimakami :lol: :lol:
Światło na zwykłą żarówkę - ile razy ja się o te żarówki poparzyłem to moje, ale też miałem wypasioną lampkę na świetlówkę - przerobiłem jakąś oprawę.
No i z przerwami trwa to już kilkadziesiąt lat.
A teraz RO, filtr zewnętrzny, aktywne podłoże, nawożenie jak mi się przypomni albo rośliny wołają o potas i czekam z utęsknieniem na moje 500+ (l), ale jak to w życiu zawsze wypada coś innego do sfinansowania.

Avatar użytkownika
Akaruz
Znający temat

Posty: 1142
Dołączył: 08 kwi 2017, 16:36
Miasto: Kraków

Moje pierwsze akwarium to był słoik (5litrowy) do którego wpuściłem cierniki, które złapałem w rowie z wodą , który przepływał nieopodal działki rekreacyjnej moich rodziców. Dorzuciłem tam też pływaka żółtobrzeżka - efekt dla cierników był oczywiście marny - zostały szybko ukąszone i zakończyły żywot. To było w okolicach 87-88 roku. Nie zraziłem się tym niepowodzeniem poprosiłem rodziców o akwarium no i spełniło się moje marzenie - akwarium 40 litrów stanęło na moim biurku. Pamiętam że świeciłem zwykłą żarówką - bardzo nieregularnie - własciwie tylko wtedy kiedy przebywałem w pokoju. W wyniku czego rosła w zbiorniku tylko kryptokoryna karbowana , inne rosliny własciwie się nie utrzymywały. Brzęczyk, napowietrzanie i woda kranowa. Natomiast pamiętam że wkładałem w to akwarium moje oszczędności i miałem juz wtedy ( po jakimś czasie oczywiście) grzałkę z termostatem , a potem kupiłem taki filtr zewnętrzny szklany, który zawieszało się na bocznej szybie. W lecie chodziłem do pracy ( zbieraliśmy wiśnie z kumplami) za zarobione pieniądze kupiłem sobie dwie paletki ( efekt - wiadomo padły po jakims czasie). Akwarium co jakiś czas czyściłem wywalając wszystko i wlewając nowa wodę. Z obsady pamiętam że miałem dwa skalary, dwa kirysy , parę glonojadów ( inaczej się na nie nie mówiło) - co ciekawe podchodziły do tarła i był z nich narybek. Chyba miałem jeszcze głupiki i mieczyki. W pierwszej klasie liceum zrezygnowałem z akwarium ( rok 91) a powróciłem do akwarystyki w 2021 roku
"Just use your imagination." Filipe Oliveira

Bernhard Roth
Zainteresowany tematem

Posty: 227
Dołączył: 09 kwi 2021, 21:46
Miasto: Lusówko k. Poznania

Wspieram stronę kontem Premium











Powiązane tematy


Baza wiedzy akwarystycznej


 
  Działamy od 2001 roku i wspólnie z ponad
30 tysiącami akwarystów z całej Polski zdobywamy wiedzę i dzielimy się doświadczeniem oraz informujemy o nowościach z branży
akwarystycznej.

Sklep firmowy

Bogata oferta ponad 300 gatunków i odmian roślin. Ponad 15 000 produktów dostępnych wysyłkowo lub do
odbioru osobistego w Krakowie (obowiązuje rezerwacja).
Punkt odbiorów: Kraków ul. Młyńska Boczna 5



Użytkownicy przeglądający ten dział: Mąteusz179, zoran i 174 gości

Copyright © 2001-2024 roslinyakwariowe.pl ®
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie całości lub fragmentów strony zabronione.